Wątek przeniesiony 2021-06-09 13:15 z Nietuzinkowe tematy przez somekind.

Jak wyglądało programowanie w latach 90-dziesiątych?

0

ciekawą dla mnie sprawą jest programowanie w "zeszłej epoce" jak to było bez google, stack over flow, internetu
jak to było że było trzeba przeczytać dokumentacje techniczną albo iść po książkę której nie było tak łatwo zdobyć?

Jaki wtedy był sposób myślenia? Czym różniło się podejście do programowania?

Ciekawostki programowania PSX

0

jeżeli to był 2005 i googlersi, a zatem nieprzeciętni devowie, to w 90 pewnie było znacznie gorzej

8

W latach 90-tych się tylko bawiłam, ale zasadnicza różnica była taka, że wszytko miałam w głowie.
Składnię każdego polecenia potrafiłam napisać z palca, w stosunkowo rzadkich przypadkach sięgałam do książek z opisami poleceń.

Nie było kolorowania składni w edytorach. Jeśli sięgać aż do 8-bitowców, to na niektórych z nich nie było nawet tak naprawdę edytora kodu w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Każdy komunikat błędu przy poznawaniu czegoś nowego oznaczał wyzwanie intelektualne. Z resztą w przypadku znanych już poleceń często również, bo często jedyne co mówił, to syntax error in line xxx.

Jak dołożę do tego, że na pewnym etapie nie używałam komentarzy, nie robiłam wcięć, zmienne nazywałam w stylu: bzld1 a przepływ w programie opierał się na dziesiątkach goto, to jestem głęboko zdumiona, że to w ogóle działało, a ja nie dość, że coś z tych hieroglifów ogarniałam, to jeszcze czerpałam z nich satysfakcję :D

7

Pamiętam jak końcem lat 90 musiałem po książki na giełdę komputerowa jeździć do Krakowa. Książki były drogie. I nie było internetu. Teraz to bym juz nie umiał tak pracować.

1

Początek lat 90 to przede wszystkim Clipper, dBase i sieci oparte na produktach firmy Novella. Ktoś może jeszcze pamięta standard kodowania polskich znaków Mazovia na MSDOS :) I te sieci oparte na kablu koncentrycznym jak gdzieś kabel nie łączył to trzeba było obejść wszystkie stacje w budynku w poszukiwaniu "dziury" bo cała sieć przestawała działać. Dzisiaj już praktycznie nie usłyszysz w biurze dźwięku drukarki igłowej.

2

W pierwszej połowie lat 80-tych było w PL tylko kilka opracowań o uP. Dostępność specjalizowanych układów scalonych była w zasadzie żadna. Pierwszy bardzo prymitywny komputer jaki stworzyłem miał jedynie klawiaturę z kilkunastoma przyciskami pozwalającymi sprzętowo wpisać program do pamięci RAM w formie znaków HEX. W przypadku błędu trzeba było zaczynać od początku. Program można było wykonywać krok po kroku a diody LED na szynie danych i adresowej pozwalały stwierdzić czy prawidłowo się wykonuje. Później po zdobyciu pamięci ROM z generatorem znaków zbudowałem coś co obecnie nazywa się kartą graficzną. Współpraca z innymi maniakami skutkowała pojawieniem się procedur np. powalających odczytać znak z klawiatury QWERTY (oczywiście trzeba było ją samemu sobie zrobić) i wyświetlić go na ekranie. Czyli coś to było namiastką systemu prymitywnego operacyjnego. W drugiej połowie lat 80-tych kupno komputera ZX-Spectrum lub PC z system DOS zaczynało być realne. Pojawiły się języki typu Basic. Ograniczenia sprzętowe były jednak bardzo duże. Pisząc jakiś program trzeba było stale kombinować jak je ominąć.

5
UglyMan napisał(a):

Turbo Pascal juz cos tam malował składnie.

To chyba twój:
turbo_pascal.png

2
Freja Draco napisał(a):
UglyMan napisał(a):

Turbo Pascal juz cos tam malował składnie.

To chyba twój:
turbo_pascal.png

Może to zależy od wersji. Z tego co pamiętam - w Turbo Pascal 7.0 słowa kluczowe były białe, a wstawki assemblerowe były zielone.

7

Tak mi się przypomniało: rok szkolny 1989/90. W kioskach pojawia się magazyn gier z którąś już tam edycją słowa za milion:
https://gadzetomania.pl/3138,slowo-za-milion-bajty-z-broda

W pracowni komputerowej mamy ZX Spectrumy+, więc postanawiam napisać sobie program, który wyszuka wszelkie możliwe kombinacje dla wyrazów pięcioliterowych dających liczę różną od miliona o ±500. Rzeźbię go w domu w zeszycie, optymalizuję, jak umiem, wychodząc z założenia, że np. obowiązkowo musi wystąpić przynajmniej jedna samogłoska, a reszta liter jest dowolna. Po wklepaniu na kółku komputerowym nawet jakimś cudem działa i nie kwiczy. Działający program zapisuję na kasecie magnetofonowej. Odpalam produkcyjnie.

Siedzimy z kumplem i notujemy wyświetlane przez niego wyniki. Nie mamy z tym większych problemów, bo niestety pomimo wszelkich optymalizacji, policzenie wariantów z obowiązkowym "a" zajmuje prawie dwie godziny kółka, a przecież sprawdzić trzeba warianty dla:a, ą, e, ę, i, o, u, ó, y.

Na kółku jest niewiele osób, więc zaczynam rozważać, czy by nie wyżebrać od informatycy, żeby wyjęłam nam z pancernej szafy jeszcze kilka maszyn, żeby na nich odpalić kolejne instancje. Rozmarzam się i przypominam sobie, że kiedyś czytałam, że ZX Spectrum ma możliwość spięcia wielu maszyn w sieć, więc gdyby tak spiąć ze sobą 9 maszyn, rozdzielić obliczenia, a obliczone wartości wyświetlić na ekranie jednego.

Mieliśmy tam (chyba później) jakąś igłówkę z bladziawą taśmą, której raz nawet używałam, ale chyba jeszcze nie wtedy, więc zostaje klasyka: program przepisujemy z zeszytu do komputera, wyniki przepisujemy z ekranu do zeszytu :)

Niestety następnym razem nie było warunków, żeby z tym walczyć i generalnie zniechęciłam się faktem, że potrzebowałabym miesiąca i regularnej współpracy kolegi, żeby obliczyć te dane, więc odpuszczam i nie wygrywam komputera.

Generalnie dużo bliższa wygrania czegoś byłam ze dwa lata później, jak wykorzystując C64 jako jedna z kilkudziesięciu osób rozwiązałam jakiś konkurs Bajtka polegający na dekompresji danych. W trakcie obróbki dwa razy zapisywałam dane pośrednie na taśmie, a finalnie rozkodowany napis przerysowywałam przez kalkę z monitora.

Tak się - leszcze - programowało w latach 90-tych :D

3

Technikalia swoją drogą, ale najważniejsza różnica jest taka, że wtedy pracując w januszsofcie o tym nie wiedziałeś, bo to pojęcie nie zostało jeszcze wynalezione. ;)

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0