Czego żałujecie w swojej karierze.

1
kamil kowalski napisał(a):

To smutne ale z tego co piszecie. To należy myśleć o sobie i iść po trupach. Robić tyle żeby nie zwolnili.

Jeśli chcesz iść w management to tak to niestety działa, choćby wszyscy się zarzekali, że wcale tak nie jest. Nawet jak jest przyjazna otoczka, to gdy tylko g***o uderzy w wiatrak zaczynają się różne niezbędne poświęcenia :) Przy czym to wcale nie musi od razu oznaczać zwolnień - przecież są też crunche, praca po godzinach, praca w weekendy, telefony w środku nocy, micromanagement, cięcie / wstrzymywanie wypłat...

Mnie trochę uderzyło, że z osób "żałujących czegokolwiek" utworzyły się dwie główne grupki:

  • tych, którzy żałują że poszli na studia zamiast od razu do pracy
  • tych, którzy żałują, że się do czegoś za mało przyłożyli, albo nie poszli na studia tylko do pracy etc.

Wychodzi na to, że jak już w coś iść to na 100% albo całkiem odpuścić, zamiast realizować plan minimum i udawać. Że też większość ludzi, jakich znałem wybierała to ostatnie :/

2

Życie jest jak gra w pokera. Podejmujemy najlepsze możliwe dla nas decyzje w danym miejscu i czasie, a finalnie i tak możemy przegrać. Teraz co najwyżej może nam się "wydawać", że jak zrobilibyśmy coś inaczej, to nasze życia wyglądałyby lepiej.

Myślcie lepiej jak wyjściu z punktu, w którym jesteście, do punktu, w którym chcecie być. Przeszłości się nie da zmienić, a gdybaniem można sobie tylko zepsuć humor.

6
  • Żałuję że nie uczyłem się angielskiego tak mocno jak powinienem
  • Żałuję że tak długo pracowałem w JanuszSoftach, ale nie znałem dobrze angielskiego żeby pracować za sensowne pieniądze
  • Żałuję że uczyłem się niszowych skryptowcyh języków programowania jak Perl zamiast uczyć się FP i Haskella (ale potrzebowałem tego jako odreagowania korpo Javy w JanuszSoftach)
  • Żałuję że tak długo pisałem w imperatywnym języku gdzie programiści uparcie modyfikują stan i komplikują rzeczy proste (Jest specjalne miejsce w piekle dla twórców adnotacji @PostConstruct)

Ale teraz już jest dobrze, wiec nie ma co narzekać i rozpamiętywać :)

3

1) Zaluje, ze za pozno uwierzylem w swoje umiejetnosci, a to idzie w parze z negocjacja wynagrodzenia. W swojej drugiej firmie (korpo) na rozmowie, musialem powiedziec tak niska stawke (nie bylo widelek), ze typ po tym jak mnie przyjal sam z siebie zaoferowal mi wiecej. Stawiam, ze na to stanowisko (zdalne zastepstwo za pracownika z DE) nie mogl zatrudnic kogos za taka stawke. Co za tym idzie przez 1,5 roku pracowalem pewnie za minimum, a moglem wyciagnac znacznie wiecej. W nastepnej (obecnej) pracy przy negocjacjach rzucilem jakas kwote z d**y (mozliwe, ze troche ryzykownie), ktorej wiedzialem, ze nie dostane. Tym samym spotkalismy sie gdzies po srodku i jestem zadowolony.
2) Troche zaluje, ze w szkole/na studiach nie nauczylem sie wystarczajaco dobrze drugiego jezyka obcego (oprocz ang), a teraz jest juz ciezej ze znalezieniem czasu.

2
  1. Żałuję, że olewałem naukę niemieckiego.
  2. Zapuszczenia korzeni w Krakowie zanim skończyłem studiować. Chciałbym spróbować życia w Gdańsku, Hamburgu albo Amsterdamie.
  3. Staży, praktyk i prac dorywczych z których miałem nędzny grosz i nie wyniosłem nic, a straciłem jedyny czas w życiu gdy rzeczywiście miałem wakacje
  4. Odpuszczenia sobie programowania w liceum i powrót do niego dopiero po obronie inżyniera.

Pozwolę sobie zacytować mój komentarz pod postem @masochista:

Skończyłem "dobry" kierunek techniczny - Automatykę, po którym większość i tak idzie klepać CRUD w korpo bo takie są realia rynku pracy. Czuję dokładnie to samo - bezsens mojej pracy.

Może jestem idealistą i brakuje mi w tym jakiegoś wiekszego sensu.

Z taką wiedzą techniczną mam wrażenie, że się marnuję w mojej obecnej pracy programisty, ale trzymają mnie zarobki.
Praca w zawodzie w Krakowie jest nierealna, już nie próbuję. Zostaje tylko utrzymanie ruchu w przemyśle lub kolei - bardzo niewdzięczna i kiepsko płatna praca. Wyjazdowa odpada.

5

Za duzo czasu na czytanie ksiazek z zakresu beletrystyki, ogladanie ambitnych filmow itd. Okazuje sie ze po ukonczeniu szkoly sredniej, ma to taka wartosc co "granie na telefonie" lub "ogladanie netflixa"

1

że jeszcze nie przeszedłem na jakieś 5, 6 czy chociażby 7 /8 etatu

albo chociaż tak w okresie letnim, jak jest zajebista pogoda

6

Że wybrałem najpopularniejszą technologie jaka jest Java, bo można w tym środowisku przez to że jest najpopularniejsze poznać najwięcej patologii, nabawić się depresji przez to ile jest chętnych na jedno miejsce i jak w ciągu paru lat konkurencja wywindowała w górę.

Gdybym teraz mógł cofnąć czas szkolilbym się z Pythona wraz z usługami AWS i szedłbym na DevOpsa.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0