Zbliżone stawki - z czego to wynika?

2

Nie potrafię odpowiedzieć sobie na jedno pytanie.

Czemu stawki frontendowca / backendowca / czy nawet QA w tak wielu ogłoszeniach są do siebie zbliżone?

Gdy myślę o tym to mam przekonanie, że zmiany backendowca są trudniejsze, bo ten musi znać szerszy kontekst (by lepiej projektować), często musi znać więcej informacji (aws, bazy, rzeczy dotyczące współbieżności)? Tutaj więcej rzeczy można skopać, i straty mogą być odczuwalne dla firmy. Taki dev nawet w B2B moim zdaniem ma na sobie większą odpowiedzialność.

Np. kwestie dotyczące wyglądu łatwiej wyoutsourcować, co znaczy, że ogrywają znacznie mniejszą rolę z perpektywy biznesu. Czemu więc stawki są zbliżone? Czemu QA również ma zbliżoną stawkę skoro jego techniczna świadomość jest znacząco mniejsza względem backendowca?

Mam 2 wnioski:

1) że to jest trochę jak z gamedev, więcej się pcha tam gdzie jest ciekawie i z tego powodu stawki są jakie są
2) że stawki jakie dostajemy są równoznaczne z pensjami jakie dostałby wyrobnik za granicą i że z perspektywy zachodnich firm to żaden z tych kierunków o jakich piszę nie jest ani lepszy, ani gorszy, a po prostu inny

EDIT:

Jeszcze JS rozumialem, że kasa jest większa względem wymagań, bo większy syf idzie spotkać (dynamiczne typowanie) + frameworki za często się zmieniają, ale w sumie teraz to ciężko jest na to tak narzekać. Jest typescript, i ogólnie dwa główne podejścia angular/react, które ciągle utrzymują. Programowanie na froncie jest coraz bardziej lajtowe.

1

Nie tylko za czystą wiedzę techniczną się płaci jak coś.

0

W moim korpo, gdy był dopływ pieniędzy rekrutowało się kogo bądź, bo była kasa - wpadły 2 bardzo słabe osoby za kasę większą, niż ja - nic nie zrobili, 0 wartości dodanej - więc myślę, że jest kasa, to się rekrutuje, a że teraz wszędzie KLAŁD MIGRACJA, to się bierze co popadnie, byle bylyby dupogodziny.

4
pan_krewetek napisał(a):

Czemu stawki frontendowca / backendowca / czy nawet QA w tak wielu ogłoszeniach są do siebie zbliżone?

Bo stawka robotnika od front-end, back-end, quality itd. jest w kalkulacji zagranicznego klienta taka sama bo to samo stanowisko.

W sumie, to nie wiem, skąd to pytanie, bo cieśla czy murarz, choć to człowiek prosty, to nie trzeba mu tłumaczyć, że na budowie zarobi na miesiąc 12 tysięcy zł (w przeliczeniu na złotówki) + darmowe zamieszkanie i nie główkuje czy cieśla ma łatwiej czy ciężej.
Co najwyżej zastanawia się jak zostać majstrem i zgarniać 18 tys zł jak się poduczy trochę norweskiego.

0

Znaleźć dobrego automata nie jest łatwo, u nas na specyficznych pozycjach (no leadzi zespołów) płaci się im więcej niż frontendowcom i backendowcom. Tak samo devopsi/SRE mają rutynowo więcej niż backend, frontend albo QA na wszystkich poziomach, bo jest duże ssanie i znalezienie kogoś faktycznie kompetentnego kosztuje - ale mniej niż wyjebana produkcja.

8

Polecam lekturę sprzed 20 lat, w tej kwestii nic się nie zmieniło:
https://www.joelonsoftware.co[...]/the-iceberg-secret-revealed/

If you show a nonprogrammer a screen which has a user interface that is 90% worse, they will think that the program is 90% worse.

W większości projektów front to 10%, a backend 90% pracy. Ale dla managementu zazwyczaj najważniejsze są pixele.

PS. Ja sam zresztą jak zmieniają się wersje Ubuntu to dostrzegam głównie zmienione zwierzątka na tapecie :)

4

Ciezko stwierdzic bez znajomości projektu. Zeby zatrzymać nasilajacy sie circlejerk backendowcow w topicu, są bardzo latwe backendy, gdzie dosłownie sie przerzuca jsony miedzy mikroserwisami, zmieniajac po drodze pare nazw pol i skomplikowane fronty z np. wizualizacjami 3D, lub gdzie sie walczy o kazdy kB bundla i 0.1 sekunde czasu ladowania/rendera :D .

Ogolnie wspolczesny front tez ma w sobie sporo biznes logiki, kod której powiniem byc, jak każdy inny, dobrej jakosci rozszerzalny, modyfikowalny, czylelny i otestowany. Brak powyzszego wiaze sie z drastycznym spadkiem jakosci i/lub spowolnieniem developmentu, co sie przeklada na koszty, jak pieniężne, tak i "opportunity cost".

10

Bo tester ma przewalone. Zazwyczaj jest ich za mało.
Nie mówię o klikaczach, którzy byli zatrudnieni jak automatyzujący (ale nakłamali w CV, że potrafią (bo przeczytali 2 artykuły)), którzy marnują zarówno swój czas jak i firmy, bo sprawdzają regresję pół tygodnia zamiast 20 minut.

Dobry tester dobrze zarobi, bo wnosi sporą wartość.

Bo frotnendowiec ma przewalone.
UX, skrypty i milion rzeczy do klienta plus ciągle jakieś poprawki, to jest naprawdę męczące.

Najwięcej takich słabych programistów jakich spotkałem, to tacy stricte backendowcy starszego pokolenia, którym udało się gdzieś przeleżeć pod kamieniem w firmie i tak zleciało 10 lat na dodawaniu kolumn do bazy i pisaniu crudów.
A przyjdzie coś nowego robić, to nie ma z kim pracować, bo nagle wychodzą tragiczne braki wiedzy jak i rozeznania.

I tak uważam że spora część backendowców i ogólnie programistów zarabia więcej niż powinna, bo zazwyczaj nie zasługują.
Często swoją pracą powodują jedynie to, że inni ciągle muszą poprawiać/trzeba 2 programistów zamiast jednego żeby coś sensownie ogarnąć.

1

Z pamięci

W Apollo 13 jest scena, w której zaangażowani w swoją misję astronauci na orbicie odpowiadają na pytania.
Nie pamiętam już dokładnie.

Ktoś na ziemi przełącza w TV kanały, talk show, muzyka, astronautów nikt nie transmituje.
Trudno, tylko nie mówcie im o tym - komentuje jeden z szefów w Houston.

Na pewno OT?

6

Dlaczego uważasz, że praca backendowca jest trudniejsza? Przecież jest bardzo dużo iście małpiej roboty na backendzie, gdzie ani nic skomplikowanego się nie dzieje, ani nie ma szczególnie dużego ruchu, ani nie trzeba walczyć o żadne kilobajty, ani o żadne RPS, no po prostu o nic - i tak się żyje na tej wsi :(

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0