Wątek przeniesiony 2019-11-06 12:11 z przez cerrato.

Rekrutacyjne WTF jakie Was spotkały

31

Zainspirowany tematem Pomyłka przy zmianie pracy - jak tego unikacie? oraz tematem Programistyczne WTF jakie Was spotkały otwieram posiedzenie. Chyba każdy z nas spotkał się nie raz ze ścianą lub betonem na rekrutacji, którego ani przeskoczyć ani obejść, a walenie głową to żadna przyjemność.
- Na potrzeby opisów możecie zmienić dane wejściowe żeby (w razie czego) nikt was nie rozpoznał.
- Dla zachowania porządku fajnie jeżeli będziesz komentował/a post zamiast pisać odpowiedź. Dzięki.

Wrzucam w Offtopic ale jak ktoś uzna, że Kariera będzie bardziej odpowiednia to proszę o przeniesienie

Etap 1: Wstęp
Historia miała miejsce w tamtym roku. Firma pośrednik z miasta gdzieś na Śląsku. Ogłoszenie w miarę kompletne ale bez widełek. Jednak opis, i technologie w kręgu moich mocnych zainteresowań – Java, Docker, Kubernetes. Postanawiam wysłać CV na wieczór. Następnego dnia dzwoni do mnie jakaś Pani:

  • Dzień dobry czy rozmawiam z Panem axde?
  • Tak, a o co chodzi?
  • Dzwonię z firmy pośredniak123 z pytaniem czy aplikował Pan na nasze ogłoszenie superhiper programator 456
  • Tak, aplikowałem.
  • O! To świetnie się składa gdyż pańskie CV idealnie pasuje do oczekiwań naszego klienta.
  • (…)

Umawiamy się po 20 minutach pogawędki na godzinną wideo rozmowę już z koleżanką Pani, która do mnie dzwoniła. Jednocześnie mam dostać wszelkie informacje odnośnie następnego etapu mailem (mamy piątek, rozmowa w poniedziałek o 10).
Do niedzieli wieczór skrzynka jest pusta więc uznaję, że Pani rekruterka poleciała w kulki – coś jej nie pasowało podczas rozmowy ze mną.
Jest poniedziałek godzina 10:15 dzwoni mój telefon. Nie mogę odebrać. Oddzwaniam po 15, i słyszę taki zasmucony głos Pani od pierwszego kontaktu, że przecież się z nią umawiałem na rozmowę poniedziałkową. Wyjaśniam, że miałem dostać mail z potwierdzeniem – nie dostałem więc uznałem, że nieaktualne, i prowadziłem swój zaplanowany tryb życia dalej.
Dziwne tłumaczenia odnośnie wiadomości, że to najwidoczniej jakiś problem techniczny ale może jednak umówimy się na następny dzień w takim razie – umawiamy.

Etap 2: Wideo rozmowa
Jestem pod wrażeniem. Przez 45 minut rozmawiamy o tym samym o czym rozmawiałem przez telefon z inną rekruterką przez 10-15. To się nazywa umiejętność rozwlekania tego samego. Pewnie dlatego Pani od drugiego etapu ma wyższe stanowisko – soft skills na najwyższym poziomie.
Tutaj wychodzą pierwsze dziwactwa w postaci różnic w ogłoszeniu, a różnic w rzeczywistości.
Dostaję kilka pytań o rzeczy, których w ogłoszeniu nie było:

  • A czy pracował Pan bądź zna X?
  • A czy pracował Pan bądź zna Y?
  • A czy pracował Pan bądź zna Z?

Na sam koniec dowiaduję się, że ciężko im kogoś znaleźć, bo te okropne technologie jakieś takie niszowe. Jak już ktoś się w takich specjalizuje to zwykle siedzi w Warszawie, chce dużo pieniędzy, i za tyle samo ile ma na miejscu w stolicy nie przeniesie się na Śląsk – nie dziwi mnie to. Kto normalny chciałby oddychać węglem?
Dochodzimy do widełek, których nadal nie znam, i nie poznaję do końca. Wychodzę jednak z prostego założenia, że mówię swoje, a co oni z tym zrobią to już nie moja sprawa. Zaczyna się namawianie mnie na B2B chociaż w ogłoszeniu widnieje UOP/B2B. Dla własnego spokoju obiecuję się zastanowić chociaż nie mam ochoty na B2B w tym momencie (przyczyny osobiste). Dostaję wspaniały Excel z wyliczeniami, i dokument na 8 stron z mową motywacyjną jakie to B2B jest wspaniałe, i co zyskuję. Umawiamy się na rozmowę techniczną, a po drugim etapie dowiaduję się tego samego co po pierwszym 0 zmarnowane 1.5h.

Edit:
Zapomniałem o najważniejszym. Pani umiejętnie manewrowała w dyskusji ze mną, i ładnie podkoloryzowała CV. Musiałem uzupełnić jakiś dokument, i wpisać tam projekty, a oni już ładnie się zajęli żeby to wyglądało piękniej niż mogłoby. Ciekawe cp by było na miejscu gdybym miał rozmawiać z klientem końcowym zadającym dziwne pytania?

Etap 3: Rozmowa techniczna
Dostaję informację, że dnia X, o godzinie Y zadzwoni do mnie ktoś kto sprawdzi moją wiedzę. Dziwi mnie to mocno, bo jak to tak? Będziemy pisać coś przez telefon?
O godzinie 15 dostaję sms od technicznego, że nie da rady pogadać o 16 ale może moglibyśmy o 21? A jeśli nie to jutro o 8 rano. Wtf? Żadna z tych godzin mi nie pasuje ale chcąc mieć z głowy te głupoty zgadzam się na 21. O 21:15 dostaję sms, że zadzwoni za 5 minut. Dzwoni o 22:15. Ględzimy o głupotach zupełnie jak z HR. Ma jednak dla mnie dwa pytania(!) - wow! Myślę sobie spoko chociaż nadal jest mi całkiem dziwnie.

  • Powiedz mi axde jakie znasz pakiety w Javie?
  • title
    Przez chwilę nie wiem czy ktoś to później wrzuci na youtube, i zostanę gwiazdą internetów? Po dłuższej chwili wyrzucam z siebie kilka odpowiedzi.

Pada zatem pytanie numer dwa:

  • Wybierz sobie jakiś pakiet, i go opisz.
  • title
    Wybieram więc pierwszy lepszy, i zarazem ciekawszy, opowiadam.

Dostaję trzecie pytanie:

  • Załóżmy, że masz do obsłużenia jakiś błąd – w jaki sposób możesz go obsłużyć w javie?
    Odpowiadam zatem co jest grane, i w jaki sposób. Rozmawiamy jeszcze dłuższą chwilę o samym języku po czym dostaję od człowieka feedback, że on to na moim miejscu poszukałby pracy w DE/UK. Tutaj zdarzają się oferty ale ludzie na miejscu rzadko kiedy mają jakąś wiedzę na ten temat, a w tamtych krajach jest dużo więcej fajnych ofert – dziękuję za ten protip. Nigdy bym nie pomyślał, że w innych krajach może być lepiej.

Następnego dnia rano dostaję mail od Pani z etapu 2. W treści bezemocjonalny, zimny content mówiący iż po otrzymaniu od Pana technicznego raportu po rozmowie (załącznik) mogą mi zaoferować 1/3 mniejszą stawkę, i tylko na B2b.

  • title
    Otwieram załącznik w którym człowiek techniczny ma przygotowany zestaw pytań na który odpowiada, i odsyła do HR. Czytam więc z zaciekawieniem:
  • Imię nie moje
  • Stan wiedzy: Zna podstawowe zagadnienia języka, jest chętny do dalszego rozwoju, i ciężkiej pracy.
    Uśmiecham się pod nosem. Brzmi to dość ciekawie zwłaszcza, że po godzinach dłubię w tym od 2.5 roku, przeczytałem chyba wszystko co tylko było możliwe, i nie czuję się na początku ścieżki wiedzy.

Etap 4: Mocno zdziwiony HR
Postanawiam grzecznie, i z klasą odpisać Pani co myślę o ich propozycji, i co myślę o ich procesie rozmowy technicznej. Opisuję krok po kroku po czym daję wskazówkę żeby znalazła sobie kogoś w firmie bardziej obytego technicznie kto wytłumaczy jej, że zadawanie takich pytań na stanowisko regulara to delikatnie mówiąc nieporozumienie. Jednocześnie rezygnuję z tej farsy, bo to nie ja mam parcie na to ogłoszenie, a to z kolei wisi do dnia dzisiejszego, i nawet pojawiły się widełki.
Godzinę po odesłaniu maila Pani się dobija wykonując 11 połączeń na mój telefon – olewam z braku chęci dyskutowania z kimkolwiek. I tak zmarnowałem całkiem sporo swojego czasu na ten lekki brak kompetencji.

0

Jeśli chodzi o Etap 1, to poleciałeś w kulki jeszcze bardziej niż pani rekruterka. Skoro się umówiliście na spotkanie, znałeś czas i miejsce, to należało się pojawić co najwyżej wskazując na miejscu, że nie otrzymało się jakichś informacji.

Pytanie: Czy niniejszy wątek służy również do relacjonowania WTFów widzianych z drugiej strony rekrutacyjnego stołu?

24

Wysłałem CV do firmy z psem w logo w sprawie pracy na stanowisku programista Python. Dostałem zaproszenie na rozmowę i o godzinie 15 pojawiłem się w umówionym miejscu. O 15:20 w końcu ktoś się pofatygował i zostałem zaproszony do sali konferencyjnej.

Rekruter: Niestety szef nie wrócił ze Szwecji i nie mamy pańskiego CV.
Ja: Niestety ja też nie wziąłem, ale chętnie opowiem o swoim doświadczeniu.
Rekruter: Ok
Ja: (opowiadam gdzie pracowałem i co robiłem, wymieniam tylko miejsca gdzie pracowałem jako programista)
Rekruter: (spoglądając na zegarek) Nie interesuje mnie to co pan robił. Proszę powiedzieć czy ma pan doświadczenie z Pythonem.
Ja: (nieco zmieszany opowiadam tylko o doświadczeniu związanym z Pythonem)
Rekruter: Czy używał pan technologii X?
Ja: Nie, nie używałem. W ogłoszeniu była mowa o technologii Y i z tego powodu wysłałem tutaj swoje CV.
Rekruter: (spoglądając na zegarek co raz bardziej zniecierpliwiony) My nie używamy Y.
Ja: Aha
Rekruter: Czy używałem pan technologii Z?
Ja: Nie, tego też nie było w ogłoszeniu.
Rekruter: My właśnie używamy Z i tego wymagamy.

Po rozmowie wysłałem maila do tego szefa, którego nie było ze swoimi wrażeniami, m.in. napisałem, że czekałem ponad 20 minut, osoba rekrutująca nie miała mojego CV oraz nie interesowało jej moje doświadczenie zawodowe. Opisałem również jak ogłoszenie rozminęło się z ich rzeczywistymi wymaganiami. Zaproponowałem, że mogliby pisać w ogłoszeniu czego wymagają, wtedy będą mieli większe szanse trafić odpowiedniego kandydata. Nie odpisał.

13

firma 80+ osób

Etap 1. (tydzień 1)
Składam cv i wypełniam sporą ankiete typu gdzie się widzę za x lat.

Etap 2. (tydzień 2)
Rozwiązuje zadanie testowe

Etap 3. (tydzień 3)
Rozmowa audio-video na której strasznie źle się czuje, bo co jakiś czas wyciszają mikro i w tym czasie się śmieją, mam wrażenie jakby się śmiali ze mnie więc zaczyna mi to wjeżdżać na mózg. Kandyduje na regulara, a dostaje pytania takie, że co drugi senior by nie odpowiedział (zadałem je po rozmowie kilku znajomym seniorom). Na kilka pytań nie znałem odpowiedzi (patrz zdanie wcześniej) a na kilka pomimo, że odpowiedziałem dobrze to i tak musieli dopowiedzieć swoje 3 grosze, żeby wyszło, że ja ie nie znam bo za mało powiedziałem i po każdej takiej akcji widać było, że rekruter jest dumny, że mnie zagiął.

Etap 4 (tydzień 4)
Dostaje kolejne zadanie rekrutacyjne z jakiegoś dziwnego cmsa bazującego na frameworku w który się specjalizuje. Miałem już dość...

2 dni później dostałem ofertę z innej firmy gdzie cały proces trwał jeden dzień a tamtym serdecznie podziękowałem.

8

Duża krakowska firma.
Złożyłem CV na stanowisko Dev/Ops'a.

Etap 1.
Wysyłam CV i wpisuje jaką miałem średnią na studiach... :P

Etap 2.
Test abcd w siedzibie firmy.

Etap 3
Pogadanka z HR i zaproszenie na rozmowę techniczną.

Etap 4.
Rozmowa techniczna. Jest dwóch teamleadów po 15 lat doświadczenia, którzy rekrutują do swoich zespołów i zajmują się np. OpenStackiem.
Pierwszym pytaniem było jak się dodaje stringi w Pythonie, ja odpowiadam, po czym jeden pyta drugiego "co z tego Pythona jeszcze można spytać?", a drugi odpowiada, że nie umie Pythona.
Zadali jeszcze 2 pytania na podobnym poziomie, po czym stwierdzili, że idealnie się nadaje na to stanowisko i zaproponowali współpracę.
Ja grzecznie powiedziałem, że muszę się zastanowić, i następnego dnia napisałem maila, w którym dziękuję za propozycję, ale nie skorzystam. Nie dostałem żadnej odpowiedzi zwrotnej. xD

10

Historia sprzed kilku lat, obecnie pracuję gdzie indziej i nie zajmuję się rekrutacjami.

Szukaliśmy głównie programistów i testerów. Branża w której pracowałem (telekomunikacja) była dość specyficzna, bo od programistów wymagała wyłącznie podstawowej znajomości C++, a od testerów nie oczekiwało się w zasadzie żadnej wiedzy. Od wszystkich natomiast oczekiwano ogólnego ogarnięcia technicznego, umiejętnością rozumienia technicznej dokumentacji czy analitycznego myślenia. Wszystkiego uczyliśmy ich potem sami, ale musieliśmy mieć podatny materiał. Wbrew pozorom rekrutacja na kogoś takiego jest trudna, bo nie polega na sprawdzeniu co człowiek umie, tylko czy umie się uczyć.

Rekrutacja była standardowa dla wszystkich: 5 pytań ocenianych w skali 0-10. Pierwsze pytanie dotyczyło podstawowych umiejętności programistycznych. Mieliśmy autorską aplikację, takie IDE w którym kandydat miał wypełnić ciało funkcji realizującej jakieś dość proste, wylosowane zadanie, mieszczącej się w 20-30 linijkach. IDE miało możliwość kompilowania, puszczenia przygotowanych testów, a jak wszystko kandydatowi przeszło to wysłania nam rozwiązania na maila. Na zadanie miał chyba 30 minut. Można było korzystać z internetu. Ale na początku zawsze takiego kandydata oswajaliśmy z tym narzędziem dając mu mimochodem "test 0", czyli napisanie przy nas najtrywialniejszej możliwej funkcji i sprawdzenie jak działa kompilowanie, puszczanie testów itp. Testem 0 była funkcja, która przyjmuje 2 liczby typu double i zwraca ich sumę. Deklaracja tej funkcji już była, jak się domyślacie należało jedynie napisać:

return a+b;

Zazwyczaj nikt nie miał problemu z tym zadaniem, ale pewien kandydat nas zaskoczył. Patrzy w ten ekran i po chwili mówi:

  • [K:] - Ja bym to zrobił w pętli for.
  • [My:] (WTF!!!) - Ale po co w pętli for? Zresztą, niech pan pisze.
  • [K:] - No właśnie tak średnio pamiętam jej składnię.
  • [My:] - Czy mówi coś panu słówko "return"?
  • [K:] (Ucieszony) - Tak, coś kiedyś słyszałem!

W tym momencie zrezygnowaliśmy z robienia właściwej części zadania 1, i w zasadzie powinniśmy zrezygnować z dalszej rekrutacji. Ale że kandydat przyszedł na testera, a nie chcieliśmy, żeby potem gadał, że go uwaliliśmy na zadaniu programistycznym, to dajemy mu 4 kolejne zadania. Była to jednak całkowita strata czasu. Kandydat w ogóle nawet nie rozumiał pytań, nie był w stanie ruszyć z miejsca z naszą pomocą. O ile dobrzy kandydaci dostawali na naszej rekrutacji tak od 30p w górę na 50, a słabi - kilkanaście punktów (punktowane były rzeczy, z którymi poradziłby sobie inteligentny podstawówkowicz, jak przerysowanie schematu z dokumentacji, sprawdzenie jakiejś wartości w tabelce, itp), ten kandydat dostał 0 ze wszystkich 5 pytań, co wydawało mi się dotąd niemożliwe.

Jeśli jesteście ciekawi jego wykształcenia, to był to student 5 roku informatyki na prywatnej uczelni, któremu chyba do absolutorium brakowało jedno zaliczenie.

1

@GutekSan: No ale w sumie to mnie zainspirowałeś :D Mam wizję na zadanie rekrutacyjne na wyższe i wymagające większego kombinowania stanowisko.

Każ takiemu midowi czy seniorowi zrobić sumowanie dwóch liczb w pętli i obserwuj, jak kombinuje :D

Tak na szybko, pierwsza myśl (ale jestem przekonany, że da się to znacznie bardziej zagmatwać)

int tablica [2];
tablica [1] = a;
tablica [2] = b;
for i=1 to 2 {
suma = suma + tablica[i]
}
11

mase tego mam z jednej i z drugiej strony, ale moze tym razem wtf kandydatki na low latency deva w bankach w 2018 roku

pytania techniczne:

  • omow zaleznosci miedzy klasami w java.util
  • wymien zmiany miedzy kernelem 2.4 i 2.6
  • omow warstwy OSI
  • wytlumacz zalety scruma

zadania praktyczne:

  • rozkmin na kartce tego dlugiego regexa
  • zaimplementuj algorytm grahama (tak, tu koniec wskazowek, bo kazdy idiota wie ze chodzi o znajdowanie otoczki wypuklej)
  • popraw ten kod (main z ~50 linijkami ktore robia jakies obliczenia ale nie czytaja ani nie zapisuja niczego czyli generalnie mozna bylo wszystko wywalic i efekt ten sam. okazalo sie ze chodzilo o zrobienie tego samego na obiektach...)
  • rozbuduj z palca/pamieci w vimie bez pluginow rzeczy ktore kazdy normalny czlowiek ogarnia w IDE (projekt w javie z paroma klasami)

inne pytania:

  • czy pojdziemy na drinka po rozmowie
  • czy bywam w klubie ZnanaDyskoteka bo tam jest free flow of vodka w happy hour a ja przeciez z polski jestem
  • czy planuje wiecej dzieci
  • czy moj maz jest z polski

sytuacje:

  • po godzinie czekania i przepraszania ze jeszcze nie ma rozmowy i zapewnieniach ze zaraz juz bedzie tlumaczenie ze w systemie sie cos zepsulo i ze zapraszaja jutro
  • zaproszenie do biura, pani zalaczyla wideokonferencje z programistami z innego biura, po godzinie rozmowa automatycznie sie skonczyla w pol zdania rekrutera. nikt nie oddzwonil, ja nie moglam bo trzeba bylo haslo wpisac, gdy wyszlam z sali w firmie juz nikogo nie bylo, poszlam do domu, zero kontaktu od tamtej pory
  • kilkukrotne telefony od rekruterow z firmy w ktorej bylam wlasnie zatrudniona...
  • dzwonienie o 23 (z tej samej lokalizacji, to nie kwestia nie ogarniania stref czasowych) bo tylko wtedy pan zajety manager ma czas :D
3

Z rekrutacji które sam prowadziłem:

  • Gość przez 25 minut pisał silnie. Przez chwile myślałem że moze nie wie co to jest więc mu rozpisałem na kartce co ta funkcja ma robić. Finalnie podołał po tych 25 minutach ale nie było łatwo...

Z rekrutacji w których brałem udział:

  • Pytanie o współbieżność i zapobieganie deadlockom i bottleneckom. Ja się produkuje o immutable i stateless, o compare-and-swap, concurrent data structures, ale niestety wszystko źle. Moi rozmówcy (zaraz po studiach ;]) chcieli usłyszeć o Banker’s Algorithm, bo wiadomo, że powszechnie się tego używa w aplikacjach javowych :D
2

Ten wątek to odpowiednik wątków typu: "moja najgorsza pierwsza randka".
Nawet polaryzacja stron jest podobna.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0