jak jest naprawdę - rekrutacja it

0

W internecie można zaobserwować ciekawe zjawisko. Z jednej strony tysiące artykułów krzyczących "brakuje 50 tys. programistów w kraju" z drugiej wypowiedzi o tym, jak ciężko wejść na rynek juniorom. Zastanawiam się, co jest bliższe prawdy. Wiem, że bootcampy robią sobie reklamę, ale z drugiej strony jeśli brakuje programistów, to chyba nowi ludzie też muszą być wchłaniani przez rynek? Czy to nie jest tak, że konkurencja zniechęca do spróbowania sił w tej branży?
Jak wygląda obecna sytuacja juniorów na rynku? Kto ma szansę?
Dodam, że jestem zupełnie spoza branży IT. Zajmuję się hr-em w branży kreatywnej, nie tylko rekrutacją, ale z perspektywy osoby poszukującej ludzi do swojej firmy rekrutacja IT jest dla mnie ciekawa, bo kto wie, może kiedyś w innej firmie będę miała z tym styczność. Sama spotykam się z tym, że ciężko jest pozyskać ludzi, nawet szukając studentów na staże spotykam się z tym, że młodzież nie jest zainteresowana albo przyjmują ofertę "z łaską", ponieważ rynek jest szeroki. A w IT jest jeszcze więcej ofert, toteż wydaje mi się, że rynek powinien być chłonny.

Czasem zastanawiam się nad przeprowadzeniem eksperymentu, zamieszczeniem fałszywej oferty na jakimś portalu i czekaniem na spływ cv ;) ale to nieetyczne.

Zapraszam do dyskusji :)

0

Próg jest wyższy.
Osobiście nie znam żadnej osoby, która kręciła by nosem na staż wiedząc o aktualnym przeludnieniu "juniorów".
Rzeczywistych juniorów ( mających solidne podstawy, samozaparcie, portfolio i predyspozycje interpersonalne jak i intelektualne ) jest mało, przez co jest możliwe wejście do branży. W aktualnej pracy rozmawiałem z Hrowcem, który prowadził mój proces rekrutacji i powiedział, że tylko ja wyróżniałem się na tle innych ( na ponad 25 zgłoszeń ), a posiadałem jedynie 1 projekt na GH ( API, Klient ), stronę internetową i parę pozytywnych opinii za proste prace na Freelancer.com

4

Czy 50 tyś - nie wiem, wiem że zapotrzebowanie jest i to spore. Nie znam firmy, która by nie prowadziła rekrutacji cały rok, bo w zespołach są wakaty - mam na myśli tu firmy średnie i większe, które składają się przynajmniej z kilku zespołów developerskich. Wiem natomiast, że szukajac stażysty na 1 miejsce przyszło 100 CVek, z czego może 4 przeszło pierwszy etap rekrutacji jakim było proste zadanie rekrutacyjne. No i juniorów nie można przyjmować w nieskończonośc - ktoś musi ich uczyć, pilnować etc - a to też są koszty. Stąd obecna sytuacja - specjalistów trzeba, a nie ludzi do przyuczania, ale sprawa wygląda tak, że jest bardzo dużo ofert pracy, co jest młynem na wodę dla bootkampów, co z tego że nie dla początkujacych. Nie każdy sobie zdaje sprawę, że 5 lat temu było o wiele łatwiej dostać pierwszą pracę i choćby niektórzy chcieli pracować za darmo byle mieć doświadczenie, no to się nie da, bo to zawsze jest zabrany czas kogoś bardziej doświadczonego.

0

U mnie w firmie, tez ostro szukaja i zbalezc kogos sensownego to jest dramat. Rekrutacja na pierwsze lepsze stanowisko trwa pol roku, chociaz raczej od mida w gore. Juniorow jest dwoch na 20 osob.

0
hcubyc napisał(a):

Czy 50 tyś - nie wiem, wiem że zapotrzebowanie jest i to spore. Nie znam firmy, która by nie prowadziła rekrutacji cały rok, bo w zespołach są wakaty - mam na myśli tu firmy średnie i większe, które składają się przynajmniej z kilku zespołów developerskich. Wiem natomiast, że szukajac stażysty na 1 miejsce przyszło 100 CVek, z czego może 4 przeszło pierwszy etap rekrutacji jakim było proste zadanie rekrutacyjne. No i juniorów nie można przyjmować w nieskończonośc - ktoś musi ich uczyć, pilnować etc - a to też są koszty. Stąd obecna sytuacja - specjalistów trzeba, a nie ludzi do przyuczania, ale sprawa wygląda tak, że jest bardzo dużo ofert pracy, co jest młynem na wodę dla bootkampów, co z tego że nie dla początkujacych. Nie każdy sobie zdaje sprawę, że 5 lat temu było o wiele łatwiej dostać pierwszą pracę i choćby niektórzy chcieli pracować za darmo byle mieć doświadczenie, no to się nie da, bo to zawsze jest zabrany czas kogoś bardziej doświadczonego.

A na czym polegało to zadanie rekrutacyjne?
Swoją drogą, czy nie istnieje ryzyko, że osoba otrzymująca takie zdalne zadanie zleci je do wykonania komuś innemu? Czy to dobry sposób weryfikacji wiedzy?

0
markos1995 napisał(a):

Próg jest wyższy.
Osobiście nie znam żadnej osoby, która kręciła by nosem na staż wiedząc o aktualnym przeludnieniu "juniorów".
Rzeczywistych juniorów ( mających solidne podstawy, samozaparcie, portfolio i predyspozycje interpersonalne jak i intelektualne ) jest mało, przez co jest możliwe wejście do branży. W aktualnej pracy rozmawiałem z Hrowcem, który prowadził mój proces rekrutacji i powiedział, że tylko ja wyróżniałem się na tle innych ( na ponad 25 zgłoszeń ), a posiadałem jedynie 1 projekt na GH ( API, Klient ), stronę internetową i parę pozytywnych opinii za proste prace na Freelancer.com

Skończyłeś jakieś studia informatyczne albo inżynierskie?

0
madd napisał(a):

A na czym polegało to zadanie rekrutacyjne?

Ale czy to ważne - ważne jest, że prostego zadania (podejrzewam, że góra parędziesiąt linii kodu do napisania) nie potrafi zrobić 90% aplikujących na stanowisko. To jest obraz jak rynek IT wygląda.

Swoją drogą, czy nie istnieje ryzyko, że osoba otrzymująca takie zdalne zadanie zleci je do wykonania komuś innemu? Czy to dobry sposób weryfikacji wiedzy?

Skoro ponad 90% odpadła to wydaje się być bardzo dobrym.

1
madd napisał(a):

Swoją drogą, czy nie istnieje ryzyko, że osoba otrzymująca takie zdalne zadanie zleci je do wykonania komuś innemu? Czy to dobry sposób weryfikacji wiedzy?

Jeżeli zadanie jest do wykonania zdalnie, to można potem w miarę łatwo zweryfikować na miejscu, rozmawiając o kodzie. Ogólnie umiejętności techniczne dosyć szybko można zweryfikować w odniesieniu do CV/projektu.

Chociaż zdarzają się i takie asy, co potrafią i tutaj nieźle udawać. Przypomina mi się historia człowieka, który dostał stanowisko eksperta od bezpieczeństwa w pewnej firmie, m.in. poprzez edytowanie artykułów na Wikipedii i dodawanie siebie do autorów niektórych technologii i produktów. Niezłe jaja się zrobiły potem z tego, ale na szczęście zakończenie było szczęśliwe.

1

Na mojej rekrutacji było zadanie zdalne, a w drugim etapie już w firmie. Około 4-5 osób z 25 je zaliczyło, a było analogiczne do poprzedniego, więc o czymś to świadczy :D

Spotkałem się z zadaniem, które po rozpoczęciu dopiero pokazywało specyfikację problemu i automatycznie startowało timer. Nie było mowy o oszustwie, no chyba że ktoś na tyle sprytny znalazł rozwiązanie na Stack Overflow i zdążył je zaimplementować :D - ale takie zdolności i tak powinien pracodawca docenić :P

4

W dzisiejszych czasach z poszukiwaniem programisty przez firmy jest jak z poszukiwaniem chłopaka przez dziewczyny, jedni i drudzy jojczą jak niby trudno kogoś znaleźć, ale na każde ogłoszenie w internecie jest 100 zgłoszeń dziennie. Jakoś dawniej było znacznie mniej chętnych a nikt nie narzekał na problemy ze znalezieniem 'odpowiedniego kandydata' - wnioski wyciągnijcie sami, moi drodzy.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0