Google - rekrutacja

23

Poniewaz w polskim internecie niewiele relacji z rekrutacji do Google'a postanowilam sie podzielic swoim doswiadczeniem. Gigant z Mountain View wydaje sie dla wielu polskich programistow nieosiagalnym celem, ale wyglada na to, ze tylko "sie wydaje". Warto probowac ;) Nie jestem, rzecz jasna, ekspertka "od Google'a", ale moze moje doswiadczenie cos komus podpowie.

Mniej wiecej w polowie lutego odezwala sie do mnie E., rekruterka. Zapytala czy jestem zainteresowana otwartymi pozycjami. Wedle jej slow znalazla mnie przez GitHuba (mam tam kilka swoich niewielkich projektow oraz kontrybucje do sporego Open Source) i,dalej, LinkedIna. Dwie rzeczy natomiast rzucily mi sie "w oczy" calkiem niezaleznie. 1: na coursera.org jest kurs z javy i oop wspoltworzony przez Google'a z informacja w opisie kursu, ze najbardziej aktywne osoby zostana zaproszone na "mock interview" z inzynierami Google. E. odezwala sie do mnie pod sam koniec kursu (a wlasciwie ostatniego z kilku kursow, bo mowie tu o specjalizacji). Byc moze to przypadek, ale zbieznosc czasowa jest tutaj zastanawiajaca. I 2: potem, na on site, okazalo sie, ze maja wydrukowane moje CV, o ktore mnie nie prosili :P Nie jestem pewna skad, ale podejrzewam, ze jest to CV, ktore im kiedys (okolo rok temu) wyslalam w ramach "normalnej" aplikacji. Podsumowujac: z mojego doswiadczenia wynika, ze oprocz aplikacji, ktora warto zlozyc ich oficjalnym kanalem, warto miec tez aktywne konto na GitHubie, LinkedInie i przegladac czasem nieoczywiste zrodla typu coursera wlasnie. Na pewno nie zaszkodzi ;) I jeszcze jedno: ja od razu wyslalam E. tez CV mojego meza. I on tez zalapal sie na rekrutacje. Jesli wiec znacie kogos komu sie juz udalo kontakt z rekruterem zlapac jest to jak najlepszy sposob. Bo tak naprawde ten punkt jest najtrudniejszy: JAKOS zalapac sie na rozmowe.

Ok. Jedziemy dalej. Proces jest dluuuugi, rozmow jest duzo. Mozna to zalatwic szybciutko - zazwyczaj min 6 tygodni schodzi, mozna wedle potrzeb rozwlec dowolnie robiac nawet 1-2 miesieczne przerwy miedzy rozmowami na przygotowanie. Pierwsza rozmowa jest telefoniczna, z rekruterem. Jest to omowienie stanowiska na ktore proponuja Ci kandydowac, rozmowa nt zainteresowan, doswiadczenia, planow, plus kilka bardzo podstawowych pytan w temacie (zazwyczaj struktury danych, algorytmy + wybrany (przez was) jezyk programowania). Mowimy o typowym "basics of basics" typu "jaka zlozonosc obliczeniowa ma quick sort". Tych pytan jest kilka i nie chodzi o to, zeby odpowiedziec na wszystkie, ale raczej zeby rekruter mial okazje stwierdzic gdzie sa Wasze mocne strony (algorytmy czy systemy? Networking czy zarzadzanie pamiecia?). I w zasadzie o ile nie sknocicie wszystkiego jak leci to ten etap nie ma za zadanie Was wyeliminowac.

Przychodzi czas na pierwsza rozmowe telefoniczna. Zacznijmy od tego, ze po tej rozmowie moga zdarzyc sie 3 rzeczy: podziekuja Wam, poprosza Was o 2 telefoniczna (wczesniej dostaniecie feedback co poszlo ok a co poprawic) lub zaprosza Was od razu na on site. Rozmowy telefoniczne odbywaja sie za pomoca telefonu/google hangouts i google docs. Dostajecie linka do czystego pliku tekstowego, ktory podczas rozmowy jest sharowany z interviewerem. I tam bedziecie pisac kod. Warto to sobie przecwiczyc, bo jest to bardzo rozne od pisania kodu w jakims IDE. Pytan nie moge Wam zdradzic jako, ze sa confidential. Ale moge Wam powiedziec, ze jest to poziom w zasadzie "Cracking the Coding Interview". Swietna ksiazka, polecam, bardzo pomaga wyrobic sobie opinie nt tego, czego sie spodziewac. Zazwyczaj zadania sa z drzew albo operowania na tablicach/stringach/listach. Wazny jest proces myslowy - najpierw trzeba uscislic problem, ktory zazwyczaj celowo jest postawiony niejasno. Upewnic sie, ze wiemy co rekruter mial na mysli, dogadac szczegoly. Potem warto powiedziec jaki sie ma plan na algorytm. Potem przemyslec ewentualne optymalizacje. Potem przychodzi czas na ocene zlozonosci. Kodowanie jest na koncu i tak naprawde zazwyczaj ma najmniejsze znaczenie. Bo nie chodzi o to, zeby pamietac na pamiec nazwy metod, ale by byc w stanie napisac funkcjonalny kod, ktory zrobi to co ma zrobic. Piszac kod trzeba mowic, mowic i mowic, tak, zeby interviewer wiedzial co robicie. I sluchajcie go uwaznie, bo byc moze bedzie chcial Wam cos podpowiedziec, a umiejetnosc korzystania z jego podpowiedzi tez jest istotna. Druga rozmowa jest w zasadzie identyczna.

Dalej nie mam czasu teraz pisac :P Dajcie znac czy chcecie wiedziec jak wyglada on site, ewentualne pytania i jutro tu zajrze i dopisze czesc druga ;)

0

Ale dostałaś tą robotę?

0

Temat bardzo ciekawy i z chęcią poczytam dalej ;)

Ale proszę - rozumiem korpo, wielki świat, angielski taki powszechny etc. ale zwroty typu "confidential", "on site" mają swoje odpowiedniki w języku ojczystym. Chociaż to i tak nic w porównaniu do rozmów konferencyjnych na projektach.

Tak, czepiam się, przepraszam, nie mogłem sie powstrzymać.
Czekam na ciąg dalszy.

0

Bardzo chętnie przeczytam więcej ;)

22

Nie chcę tutaj w żaden sposób deprecjonować koleżanki @Malvinka87 bo na pewno jest po prostu bardzo dobra programistką, niemniej dla wszystkich którym się oczki zaświeciły wspomnę tylko, że Google ma parytety i jeśli nie jesteście kobietami to wasze szanse spadają kilkukrotnie bo macie znacznie większą konkurencje do pokonania.

Na mnie osobiście rozmowy kwalifikacyjne do google zrobiły bardzo słabe wrażenie i skutecznie wyleczyły mnie z myślenia o pracy tam. Głównie dlatego, ze jak wspomniała koleżanka:

Ale moge Wam powiedziec, ze jest to poziom w zasadzie "Cracking the Coding Interview"

Bo uważam, że przygotowywanie się "pod interview" jest po prostu głupie, tak samo pytanie podczas takiej rozmowy o rzeczy nijak nie związane z faktyczną potencjalną pracą (jak np. 17 sposobów na liczenie fibonacciego ;]).

2

Takie dlugie procesy to robienie wody z mozgu kandydatom, to sztuczka psychologiczna w mysl ktorej osoba ktora zaangazuje swoj czas i sily bedzie bardziej zdeterminowana zeby oferte pracy przyjac, nawet jesli nie bedzie sama w sobie specjalnie sie wyrozniac od innych. Niewatpie ze Google reprezentuje wyzszy poziom kultury pracy i jakosci projektow niz januszsofty, ale bez przesady, z ofert ktore widzialem ich widelki cenowe nie sa wyjatkowe, a dobre projekty i mila atmosfere mozna znalezc w innych firmach, tyko trzeba dobrze sie zakrecic. Zreszta zwazywszy na podejscie innych firm it do polskiego rynku, to sadze ze i w polskim Google nie pisza oprogramwoanai do rakiet kosmicznych, tylko wlasnie jakies formatki, a ciekawe rzeczy o kluczowym znaczeniu pozostawiaja w centrali. poza tym jesli wziąć pod uwage takie poszanowanie dla czasu kandydata i parytety plciowe to raczej sugeruje obraz spier****nego korpo niz normalnej firmy.

0

Śmieszy mnie trochę podejście niektórych do rekrutacji w Google. Większość "janusz softow" nie pyta o 17 sposobów na Fibonacciego bo jedyne co potrzebują to kolejną osobę potrafiącą powtórzyć to co już umie np ze Springiem, tyle ze dla innego klienta. Wszystko jest kwestia ambicji i oczekiwań.

0

Pytanie o 17 sposobow na fibonacciego dowodzi tego samego co pytanie o 17 sposobow na stworzenie beana w springu. Jesli to jest domena twojego problemu, to chcesz wiedziec ze macie podobna wiedze razem z kandydatem.

5

@kr-asnal jeśli faktycznie jest to wiedza potrzeba mi tam w codziennej pracy to jasne, w takim wypadku pytanie jest zupełnie na miejscu, niemniej mam przeczucie że praca tam jednak wymagalaby więcej tworzenia beanów w springu a mnie liczenia fibonacciego za pomocą funkcji tworzącej ;) No ale jeśli masz rację i to była wiedza niezbędna na stanowisko programisty tam, to bardzo dobrze, bo dzięki temu wiem że nie chciałbym tam pracować.
Z ambicją chyba też niewiele ma to wspólnego bo rekrutowałem się do miejsc nie mniej ciekawych od Google a jednak nikt o takie dziwne rzeczy nie pytał. Nie musiałem też nigdy przerabiać ksiażek "pod rekrutacje" do jakiejś firmy. Zresztą w ogóle uważam to za dziwny pomysł. Ja zakładam ze na rozmowie padają pytania związane z tym, co będzie mi w pracy potrzebne i rekruter chce sprawdzić czy posiadam odpowiednie umiejętności i wiedzę. Więc jeśli bez przygotowywania się przechodzę taką rozmowę to znaczy że wymagania na dane stanowisko oraz moje umiejętności się pokrywają.
Jeśli specjalnie uczę się "pod rozmowę" to znaczy że albo na rozmowie padają pytania z dupy albo że mi brakuje wiedzy i umiejętności i próbuje to jakoś zamaskować.

Ale dobra koniec, bo robię offtop a @Malvinka87 chciała pisać o swojej rekrutacji :)

0

Wieloetapowe procesy rekrutacji sa norma w duzych firmach glownie ze wzgledu na przerost biurokracji i nierobstwo, w praktyce i tak nie da sie kandydata lepiej sprawdzic niz rozmowa + jakies zadanie domowe, ponad to pozostaje juz tylko okres probny. A co do poszanowania czasu u kandydata to nie jest wielka laska ze pozwalaja wybrac termin rozmowy (oczywiscie w godzinach ich pracy) bo po prostu i tak siedza w robocie i dostaja za to kase, kandydat natomiast nic z tego bezposrednio nie ma.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0