Linux w zastępstwo za MacOS

3

Trzeba mieć solidne uzasadnienie żeby NIE używać Linux Mint (Cinnamon / Gnome).
Wszystko od razu działa, może nie mysz z 5-cioma przyciskami, ale skaner, drukarka, monitor zewnętrzny, CPU/MB/RAM/GPU jak najbardziej.
Lubisz eksperymenty? Wybierz Fedorę. Ma w miarę nowe GCC.
Lubisz ryzyko? Wybierz pływającą dystrybucję.
Lubisz MacOS?
https://www.omgubuntu.co.uk/2[...]-ubuntu-look-like-mac-5-steps
Chcesz mieć smart TV? Kup malinkę.

Uwaga: nie wszystko co piszą w sieci ma zastosowanie. Czasem wystarczy poklikać, nie trzeba wchodzić od razu w dd/lsusb żeby poprawić jakąś pierdołe.

1

Zainstaluj sobie każdą dystrybucję na wirtualce, zrób arkusz kalkulacyjny, w którym będziesz wpisywał oceny za poszczególne cechy i na podstawie tego wybierz to co Ci najbardziej pasuje.
Jeśli oceny wyjdą równe to po kolei odpalaj kolejne dystrybucje i spróbuj wyczuć wewnętrze emocje, które temu towarzyszą wybierz ten gdzie będą najbardziej pozytywne. Jeśli to nic nie da to rzuć kostką.

1

To przerzucanie się dystrybucjami i ich próbowanie zamiast, gdy coś nie działa, to jest przejaw myślenia magicznego ;) , niegodnego programisty. Istotne jest, żeby móc używać nowych wersji jądra, jeśli używa się dość nowego sprzętu. Szczególnie w wersjach LTS dystrybucji, to wymaga niestandardowych działań. Wersje HWE (Ubuntu) nie zawsze są wystarczająco nowe. Nie można też kupować sprzętu w ciemno, tylko najpierw poszukać informacji o zgodności. Jak producenci olewają Linuksa, to niestety ktoś musi odrobić za nich "lekcje" i podzielić się informacją.

1
azalut napisał(a):

Bynajmniej nie chodzi mi o podobieństwo UI. Chodzi o rzeczy takie jak: stabilność, niezawodność, community, dostępność oprogramowania (żeby działało wszystko co potrzebuje - drukarki, mikrofony, słuchawki, klawiatury, touchpada czy myszki, jakieś komunikatory, chrome, edytory, które poradzą sobie z .doc, .xsl, pdfami, IDE i ogólnie wszystko co niezbędne do daily-life programisty i standardowego użytkownika).

Szczególnie zależy mi na pierwszych trzech. (edit: w sumie na każdej, tak samo mocno) Nie chce niespodzianek za jakiś nieokreślony czas, że nagle coś się wywala i jedyne co pomoże to format dysku i reinstall. Nie chce marnować godzin na trywialne czynności. Chce, żeby taka konfiguracja wspierała moją pracę, a nie utrudniała. Nie chciałbym też spędzać miesięcy na "doszkalaniu się jak to działa bo on jest prosty tylko trzeba się nauczyć co i jak".

W zasadzie nie masz tu wyboru: Ubuntu LTS. Największe community (fora, reddit, jakieś poddziały stackoverflow - nie ma dystrybucji, która ma większe community) + masz ewentualne rozwiązania problemów z minta (mint to "inne" Ubuntu). Jak wychodzi jakiś Steam to na Ubuntu, cokolwiek w świecie linuksa, np. laptopy to oczywiście z Ubuntu (albo z innym UI, ale z Ubuntu pod maską). Out of the box jest w miarę ok - sprawdzałem to kiedyś. Ma swoje problemy, ale Windows i macOS też je ma.

Nie oznacza to, że Ubuntu jest idealne (w stosunku do innych dystrybucji), ale jak nie chcesz wychodzić poza apt lub snap, to powinno być ok. Chromium ze snapa co prawda ryje mi beret (powolny start i ogólnie działanie), ale i tak jest w miarę ok.

1

@TurkucPodjadek:
też tak myślałem, logika tak podpowiada; ale jak pokrążysz po internetach i poczytasz to można zobaczyć wiele opinii np że "Ubuntu ssie i sie wywala, na Manjaro lece już drugi, trzeci rok i nic się nie dzieje" itd.

Nie oznacza to, że Ubuntu jest idealne (w stosunku do innych dystrybucji), ale jak nie chcesz wychodzić poza apt lub snap, to powinno być ok.

Mam wrażenie, że część osób nie do końca wie o co mi chodzi, może ja się gdzieś źle wyraziłem
Ja nie mam nic przeciwko, żeby wyjść poza apt. Nie chce natomiast systemu gdzie będę spędzał godziny nad zainstalowaniem czegoś czego potrzebuje na już, do pracy. Tzn robić "sztuke dla sztuki" bo linux taki customizowalny i taki super. Weźmy przykład - chce zainstalować Dockera. Jeśli wpisze w google "install Docker nazwa_distro" to chce być w stanie to zainstalować od strzała bez większych problemów. Nie chce pobierać jakichś dziwnych źródeł, kompilować kod z jakichś magicznych repo, instalować dziesiątki paczek, które są mi potrzebne tylko pośrednio, wklepywać komend których nie rozumiem, a żeby zrozumieć muszę poświęcic 1-2h na dokumentacje, kombinować szukać i ostatecznie spędzić nad tym 5h. Żeby mi sie potem tej docelowej roboty już nie chciało robić... :)

Wiadomo, że czasem trafi sie twardszy orzech do zgryzienia, ale takie rzeczy są na każdym OS.

Wyobrażam sobie że istnieje linux który to daje, albo jest przynajmniej blisko. Z tego co widzę to Ubuntu i Manjaro wypadają całkiem nieźle. Choć prawdziwy test będzie dalej - np jak bede chciał skonfigurować swoją MX Master 2s/3 z takim OSem.. :)

1

Bierz Minta, banalny w obsludze. Ma apta. Wszystko co potrzebowalem dziala praktycznei out of the box. I ma przyjemny dopracowany Window Manager. Zrezygnowalem na jego rzecz z Debiana, na ktorym za zadne skarby nie moglem sobie poradzic z podpieciem dwoch zewnetrznych monitorow na laptopie z dwoma kartami graficznymi.

Pomysl o nim jak o stabilnym i dopracowanym Ubuntu (na Ubuntu kazdy wiekszy update to byla loteria co przestanie dzialac.)

2
azalut napisał(a):

Mam wrażenie, że część osób nie do końca wie o co mi chodzi, może ja się gdzieś źle wyraziłem
Ja nie mam nic przeciwko, żeby wyjść poza apt. Nie chce natomiast systemu gdzie będę spędzał godziny nad zainstalowaniem czegoś czego potrzebuje na już, do pracy. Tzn robić "sztuke dla sztuki" bo linux taki customizowalny i taki super. Weźmy przykład - chce zainstalować Dockera. Jeśli wpisze w google "install Docker nazwa_distro" to chce być w stanie to zainstalować od strzała bez większych problemów. Nie chce pobierać jakichś dziwnych źródeł, kompilować kod z jakichś magicznych repo, instalować dziesiątki paczek, które są mi potrzebne tylko pośrednio, wklepywać komend których nie rozumiem, a żeby zrozumieć muszę poświęcic 1-2h na dokumentacje, kombinować szukać i ostatecznie spędzić nad tym 5h. Żeby mi sie potem tej docelowej roboty już nie chciało robić... :)

Czyli rozumiem, o co szło. Nikt Ci nie da gwarancji, że nie będzie żadnych problemów, to oczywiste. W Ubuntu masz apt i snap - w snapach jest coraz więcej oprogramowania samoaktualizującego się, więc odpal i zapomnij, nie musisz nic kompilować.

Poza tym, pod Ubuntu nagrywane jest najwięcej tutoriali technicznych z programowania/adminowania, przynajmniej to co ja oglądam, to zazwyczaj jest Ubuntu właśnie (w vmce czy jako główny system). Jakiś niestandardowy soft - instrukcja zazwyczaj jest do Ubuntu. Jak jakimś cudem Adobe lub Autocad kiedyś wypuści swoje oprogramowanie na Linux, to pewnie Ubuntu będzie ich pierwszym wyborem.

Manjaro może być równie bezproblemowe - tyle, że np. snap to już jest np. dodatek do Manjaro (tak samo jak AppImage i spółka), nie jest to tak "zintegrowane" jak z Ubuntu i zdarzały mi się softy, które w snapie pod Manjaro nie działają (zbyt nowe liby w systemie) w stosunku do Ubuntu. Poza tym, Manjaro osobiście uważam, za lepszą dystrybucję, tym niemniej ja mam swoje konfigi, które tylko przenoszę i koniec zabawy.

Jak przechodzisz z maca i chcesz to co chcesz, to moja rada: tylko waniliowe Ubuntu LTS, bez żadnych dodatkowych repozytoriów. Jakieś 3rd party sprawy, to tylko docker/vagrant. Nie machluj ze środowiskiem graficznym, nie zmieniaj go, nie wychodź poza domyslne opcje dostępne w przełącznikach interfejsu graficznego, żadnych pozawaniliowych kernelów, instalacja softu tylko przez te graficzną systemową nakładkę na apt/snap - po prostu "udawaj", że jesteś totalnie zielony user, który nic nie wie o systemie i chce by mu zwyczajnie działał. W ten sposób powinieneś mieć najmniej problemów z ew. aktualizacjami. Poweruserzy są już zepsuci i pierwsze co robią to odpalają terminal i grzebią, przez co szybko "wychodzą" poza najlepiej przetestowane ścieżki użytkowania tej dystrybucji - stąd do ew. problemów już blisko.

1

@azalut: Jeśli chcesz mieć wszystko jak za dotknięciem czarodziejskiej pałki, to zapomnij. Używasz mało popularnego oprogramowania, przy którym czasem trzeba coś pokombinować. Nikt ci nie powie, że zainstalujesz Linuksa i wszystko będzie cacy, bo Linuks nie jest lekiem na całe zło. Nie jest nim też mac ani winda. Wątek trochę brzmi jak "Chcę pokoju na świecie". W czasie, jak udzielasz się w tym wątku, miałbyś sprawdzone przynajmniej dwie dystrybucje. No ale to jest za trudne, bo terminal, bo Linux...

1

@PerlMonk

W czasie, jak udzielasz się w tym wątku, miałbyś sprawdzone przynajmniej dwie dystrybucje.

Myślisz, że po co stawiam już którąś z kolei distro na vbox i tam konfiguruje? podpowiem - dlatego, że nie mam jeszcze dostępu do sprzętu na którym mógłbym go zainstalować...

No ale to jest za trudne, bo terminal, bo Linux...

Nie wiem skąd ta dziwna uwaga; ego?

Używasz mało popularnego oprogramowania, przy którym czasem trzeba coś pokombinować.

Nie rozumiem, co jest mało popularne? te distro o których piszemy? czy Docker? czy co?

uwielbiam jak ktoś wejdzie na wątek i rzuca tego typu komentarze..

1

Docker jest mało popularny. Smutna prawda - narzędzia programistyczne to nie cały świat.
Takie wątki są męczące. Jest kolejna podstrona a ja widzę tekst

Mam wrażenie, że część osób nie do końca wie o co mi chodzi, może ja się gdzieś źle wyraziłem

Sorry, ale to nie brzmi zbyt dobrze.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0