Wątek przeniesiony 2021-08-21 16:05 z Kariera przez cerrato.

Koniec leasingów - wrzutka w Polskim Ładzie

0

@wadus: No dobrze jak będzie druga opcja bo jakoś średnio widzę wycenianie samochodu a później udowodnianie, że się nie zaniżyło kwoty wykupu.

0
wadus napisał(a):

Czyli co? Jak skonczy się leasing i wykupie auto to muszę do ceny wykupu doliczyć cały VAT od aktualnej wartości auta? Czy po prostu place kwotę wykupu i dopóki nie sprzedam auta nie muszę płacić vatu do US?

Wykupujesz i używasz, dopóki nie sprzedasz nie musisz żadnego VATu do US płacić.

1

No to wynajmujcie na najem długoterminowy i co 3 lata zmieniajcie proste. Placisz tylko rate wrzucasz w koszty a auto nigdy nie jest Twoje w zwiazku z czym plusem jest to, że nie bawisz sie w zadne wpisywanie wypisywanie majątku, sprzedaże wykupy itd. Procent pewnie wiekszy prowizji ale zawsze coś.

0

Pojawił się ciekawy artykuł na money.pl odnośnie ryczałtu:

Jak wynika z ustaleń money.pl, w liczącym blisko 300 stron projekcie ustawy podatkowej, którą przygotowało Ministerstwo Finansów, faktycznie znalazły się nowe przepisy dotyczące ryczałtowców. Rząd przygotował dla nich obniżenie zryczałtowanych stawek podatkowych z dotychczasowych 17 proc. do 14 proc. Ale nie dla wszystkich. Jak się okazuje, spośród 35 wolnych zawodów, które są obecnie na stawce 17 proc., obniżenie podatków obejmie tylko cztery grupy zawodowe: lekarzy, pielęgniarki, inżynierów i programistów. Tak wynika z projektu ustawy, do której dotarł money.pl.

To nie wszystko. Zmieni się również wysokość składki zdrowotnej dla ryczałtowców. Ma ona wynosić 25 proc. stawki podatkowej.

Ile zapłaci zatem lekarz? 14 proc. x 25 proc. = 3,5 proc. składki zdrowotnej. W przypadku księgowego: 17 proc. x 25 proc. = 4,25 proc., czyli o 0,75 proc. więcej. Kwoty te będą naliczane od przychodów.

Lekarz będący na ryczałcie zapłaci więc od przyszłego roku podatek w wysokości 14 proc. + 3,5 proc. = 17,5 proc. łącznie, a księgowa: 17 proc. + 4,25 proc.= 21,25 proc. Do tego trzeba doliczyć jeszcze ubezpieczenia społeczne.

Końca leasingów raczej nie będzie ale niektórzy mogą mieć dylemat co zrobić:

  • przejść na ryczałt i darować sobie leasingi ale płacić mniejszy dochodowy i 3,5% zdrowotnej

czy

  • ogólne zasady/liniówka z możliwością odliczenia kosztów ale płacić większy dochodowy i 9% zdrowotnej
1
i1792 napisał(a):

Końca leasingów raczej nie będzie ale niektórzy mogą mieć dylemat co zrobić:

  • przejść na ryczałt i darować sobie leasingi ale płacić mniejszy dochodowy i 3,5% zdrowotnej

czy

  • ogólne zasady/liniówka z możliwością odliczenia kosztów ale płacić większy dochodowy i 9% zdrowotnej

Trzeba by kupić naprawdę drogi samochód na naprawdę krótki czas, aby nadal opłacało się zostać na liniówce.
Leasing + ryczałt nadal ma sens, bo przynajmniej VAT się odliczy.

1

Właśnie sobie uświadomiłem, że na polskim rynku wtórnym ceny samochodów spadną.

Coś czuję, że po powodzi w belgii i niemczech pojawi się mnóstwo ofert na "niebite, używane przez niepalaca kobiete, stan idealny, igła, pachnące nowością" okazje :), wiec jezeli alternatywą jest leasing nowego lub uzywka za gotówkę, to może być wesoło, szczególnie zważywszy jak elektronika znosi zalanie.

2

@twoj_stary_pijany: Rozumiem że zatrudniasz ludzi i masz siedzibę w której możesz postawić tą zjeżdżalnię? Bo jeśli tak to wydaje mi się że możesz to sobie dopisać skoro można meble amortyzować itp. Jeśli pracujesz sam to nie możesz odpisać bo nie nosi to śladów potrzebnych do pracy. Moi znajomi odpisują sobie konsole i siłownie z tym że stoją one w budynku firmy, a nie u nich w domu. — YourFrog2 dziś, 10:17

Czyli to jest dyskryminacja. Mam sobie niby wybudować pałac jak Google, żeby móc odliczać sobie zjeżdżalnię, konsolę i siłownie? Przecież to by była jawna niegospodarność. Rozumiem, że budowa takiego pałacu jest już akceptowalna, a kupno droższego samochodu niż 100k jest niegospodarnością?

Każdy będzie miał inną definicję minimum do przeżycia i funkcjonowania. Będąc na studiach byłem w stanie przetrwać za naprawdę groszowe pieniądze. Ograniczyłem używki do minimum. Piję wodę zamiast napojów słodzonych. Staram się mieć zbalansowaną dietę, żeby nie palić benzyny na dojazdy do lekarzy.

I tak, kupiłem sobie samochód, którego nie potrzebuję. Powtarzam to wszystkim znajomym, którzy mnie pytają o to czy nie lepiej było kupić coś tańszego. Kupiłem go, właśnie po to, żeby Janusz miał ból d**y, że on musi dojeżdżać Pasatem do fabryki, kiedy u mnie na podjeździe rdzewieje samochód wzięty w leasing, którego nie potrzebuję bo pracuję zdalnie. Na tym polega luksus na który ciężko zapracowałem. Zrobiłem to, żeby dołożyć się dealerowi i inżynierom z tego koncernu na studia dla ich dzieci. Bo wolałbym te pieniądze spuścić w kiblu niż oddać w inflacji na 500+. Wspierając motoryzację wspieram ludzi pracowitych i pokazuję, że idąc na studia i ciężko pracując można coś osiągnąć. Nawet jeżeli to zaimponuje jakiemuś próżnemu Januszowi, który pośle dziecko na studia to osiągnę swój cel.

A w ogóle, ta dyskusja jest żenująca, że za luksus w tym kraju uznawany jest przedmiot za 23k euro. Ostatnio Ćwiąkała w jednym ze swoich filmów wspomniał o jednym managerze ekstraklasy, który mówił, że na negocjacje z piłkarzem najlepiej jest pojechać fajnym samochodem bo to bardzo ułatwia negocjacje. Po tym jak kupiłem samochód zauważyłem, że to nie jest tak, że piłkarze są próżni. To ludzie są próżni. Skoro leasing samochodu do 150k wzbudza takie emocje.

1

@twoj_stary_pijany: Moje słowa były odpowiedzią na twój komentarz. Powiedziałem Ci że moi znajomi odliczają sobie konsole, siłownie, naukę języków oraz wyjścia z pracownikami na integracje. Robią to w sposób legalny i pracują w branży IT. Jednak nie są to jednoosobowe firmy tylko takie co zatrudniają ludzi.

Jeśli kupujesz coś co jest potrzebne do pracy np poprzez podnoszenie morali pracowników to powinieneś móc to sobie wliczyć w koszty (jeśli czegoś nie można, a jest potrzebne to uważam to za błąd w przepisach). Natomiast jeśli chcesz kupić piłkarzyki i kłamiesz w żywe oczy na formularzu że jest to przedmiot potrzebny do twojej pracy to powinieneś dostać mandat (zauważ że mówię teraz personalnie, a nie o załodze). Inna sprawa jak oceniać przydatność takiego produktu itp.

Ulgi na auta pomyślane były aby przedsiębiorcy kupowali nowe auta używali ich w firmie po czym sprzedawali dalej. Słowo klucz "w firmie" więc domyślnie (wiadomo nie w każdej branży) auto to było bardziej dostawczym autem niż limuzyną. Ludzie wraz z firmami handlującymi autami zauważyli że istnieje luka i można sprzedawać w ten sposób dowolne auta i dlatego próbują to ukrócić (albo ktoś nie dostał doli w rządzie).

Osobiście jestem za wspieraniem przedsiębiorczości u polskich obywateli jednak tej prawdziwej czyli gdzie ktoś świadczy usługę / produkuje towary dla wielu podmiotów, a nie jest to firma córka innej firmy i służy do ograniczenia płatności w vacie (patrz youtuber). Jeżeli masz firmę świadczącą jakąś prawdziwą usługę i firma ta rozrasta się to będziesz potrzebować nowego auta ale nie na wymianę starego tylko dla nowego pracownika.

Mi nie przeszkadza że sąsiad jeździ świetnym autem i będzie je zmieniać co 2-3 lata. Jego kasa jego sprawa. Jednak przeszkadza mi że młodzi przedsiębiorcy wiążą sobie pętle na szyi bo myślą że im się to opłaca (w excelu wychodzi że jeszcze zostanie na koniec msc). Czy ta poprawka jest skierowana by coś w tym zmienić? NIE!

Zobacz że mnie ten nowy ład również dotyczy bo uderza w pracowników na umowie o pracę jednak nie jącze w sieci że to nie sprawiedliwe. Nawet wiem jak skorzystać na ich głupocie.

Czy ktoś z was potrafi mi tak naprawdę wytłumaczyć sens brania leasingów na auto do firmy która tego auta nie potrzebuje? Przecież to sprawia same problemy w momencie gdy chcecie rozbudować firmę albo zacząć zatrudniać pracowników.

0

Nowy Bezład, mówicie ...

2

Czy ktoś z was potrafi mi tak naprawdę wytłumaczyć sens brania leasingów na auto do firmy która tego auta nie potrzebuje? Przecież to sprawia same problemy w momencie gdy chcecie rozbudować firmę albo zacząć zatrudniać pracowników.

Nie rozumiem w ogóle pytania. Pytasz o to generalnie do czego służy wynalazek zwany samochodem czy dlaczego ludzie biorą taki za 150k zamiast taki za 50k? Raz na miesiąc mam się przejechać do klienta. Kiedyś woziłem się autobusem, ale teraz wożę się samochodem. Mam mieć dwa samochody, jeden prywatny i jeden firmowy, żeby urzędnik był zadowolony? Każdy koszt firmy możesz podważyć jako luksus. Mówiłem już, że ludzie są próżni. Przyjedziesz do klienta fajnym autem to wynegocjujesz lepszy kontrakt.
Jeżeli chodzi Ci jednak o porównanie kosztów leasingu i kupna za gotówkę, napisałem o tym wpis na mikroblogu ponad rok temu: Powiedzmy, że chcesz kupić n...

Jeśli kupujesz coś co jest potrzebne do pracy np poprzez podnoszenie morali pracowników to powinieneś móc to sobie wliczyć w koszty (jeśli czegoś nie można, a jest potrzebne to uważam to za błąd w przepisach).

W taki sposób mogę uzasadnić każdą fanaberię. Pracownikowi na UoP mogę kupić i odliczyć wszystko, żeby podbić jego morale. A sobie nie mogę odliczyć wody. Równie dobrze możesz uważać droższy samochód za podbijanie morali. Oczywiście przedsiębiorca na DG to śmieć i jemu się woda nie należy.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0