Gdzie są ci wszyscy programiści

0

Naszła mnie taka refleksja: jak to się dzieje, że praktycznie nie ma starych programistów? Mówię o ludziach od 40-60 lat. Firma w której pracowałem była dużą korporacją, która zatrudniała 1.5k osób w jednym mieście. W firmie tej byłem w 4 zespołach (czyli poznałem ok. 60 osób bezpośrednio + 20 pośrednio z innych zespołów z którymi współpracowałem). Na te 80 osób był 1 programista w wieku 35 lat i 1 programista w wieku 40 lat. Czyli 1 programista w dolnym przedziale, który mnie interesuje. Ja się pytam co się dzieje ze starszymi programistami? Przestają być programistami i idą w stronę managmentu czy może uprowadzają ich porywacze ciał ;> ?
Druga sprawa, która mnie intryguje to ilość absolwentów, którzy kończą studia informatyczne oraz ilość miejsc pracy. Rocznie we Wrocławiu na 2 najważniejszych uczelniach (PWr i UWr) kończy informatykę ok 1k osób. Do tego dochodzą różne dziwne uczelnie ze swoimi informatykami więc liczba absolwentów informatyki jest tak na prawdę wyższa. Miejsc pracy jest zdecydowanie mniej niż 1k. Na oko dałbym 400 miejsc pracy rocznie o ile 2 firmy zrobią większą rekrutację (a tak właśnie się zdarzyło w tym roku we Wrocławiu). Co ciekawe jedna z firm, w której pracowałem narzeka cały czas na brak ludzi. Ja się pytam co się dzieje z tymi wszystkimi absolwentami, którzy nie dostają pracy w firmie programistycznej? Czekają na lepsze czasy / zasilają grono bezrobotnych / czy przekwalfikowują się? Zna ktoś bezrobotnych programistów?

0

Zna ktoś bezrobotnych programistów?

Na przykład ja.

He, he..
Jestem jeszcze za młody, aby pracować w firmie (a kasę by się chciało...).

0

Nie każdy informatyk to programista, a i nie każdy programista to specjalista. Ci ostatni zawsze będą poszukiwani. Na te powiedzmy 1000 osób co kończą studia wydaje mi się, że góra 30% chce programować. Inni zadowolili by się "instalowaniem Windowsa". Na pewnej "renomowanej" uczelni wykładowca mówił nam, że na studiach zaocznych na specjalizacji(magisterskiej) sieci komputerowe trzeba uczyć ludzi od podstaw programowania (chociaż to i tak błędne założenie, że studia nauczą kogoś programować).

0

Na PWr jest taki świetny wykładowca "programista" który odpowiedzialny jest za zniechęcenie studentów do programowania i w związku z tym na roku może 10% chce programować i to dlatego że zamiast chodzić na wykłady klepała programy z różnych list wspomagając się helpami. Chodziłem na te wykłady, i wiem ze trzeszczał głupoty. Parę razy nawet mnie opierniczył, że śmiem się z nim nie zgadzać , przecież każdy programista wie, że cerr jest standardowym strumieniem wyjścia na ekran i posiada bufor ;p ... rzecz jasna jeszcze żaden producent kompilatorów nie zmądrzał i nie zaimplementował jego "zgodnego z iso" c++ w związku z czym jego programy sie nie kompilują. Dzięki niemu wiem, że java jest głupia bo to w zasadzie c++ bez wskaźników ( sam uważam ze java jest ... nieciekawa ale z innych względów ;p ) no i nie wpadł jeszcze, że angielskie słowa można inaczej czytać niż się pisze ... Są specjaliści jednak pierwszaki muszą go przejść, co skutecznie zniechęca do programowania jeśli ktoś jest pełen ideałów i chce stosować sie do słów profesora ... swoją drogą bez tytułu profesora a jedynie zatrudnionego na takim stanowisku .... Ale jak mówię, ludzie co potrafią odsiać kadre od "kadry" lub olewają to stawiając na samokształcenie - nie ulegają i pozostają przy swoim.

Inna sprawa, że gro ludzi z kierunku chce zająć się handlem, wdrożeniem stacji roboczych do infrastruktury czy ogólnie sieciami, są graficy etc. etc.

Swoją drogą skąd wziełeś info o ilości ludzi co konczą ? Osobiście w moim roczniku na INF na 3 wydziałach dostało się poniżej 1000osób , dodatkowo już 20% odpadłoi myślę, że do konca zostanie nas połowa.

0

Połowa umarła (tak to jest jak się siedzi po 12h przed kompem) drugiej połowie się znudziło, mówiąc delikatnie. Nielicznym się udało i teraz gdzieś się szwendają z dala od młodych, dynamicznych zespołów.

0

z tych co kończą może z 10% naprawdę wie co robi i ma jako takie pojęcie. Reszta to osoby, które po 3 (5) latach studiów nie wiedzą co to jest wskaźnik, nigdy nie zacisnęli kabla eth o sql to słyszeli ale czy to jest danie, ptak, czy język programowania to już nie wiedzą.

0

Nie czaję, czemu ten biedny wskaźnik nie może nigdzie zrozumienia znaleźć. Ja po jakimś czasie grzebania w Delphi sprawdzałem co znaczy ^ albo @ przed nazwą zmiennej i przyswoiłem to po przeczytaniu góra trzech przykładów, tak jak normalną część języka... Ludzie którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem powinni sprzątać ulicę, a nie pisać kolejne dziurawe appsy.

0

Przepraszam, ale czego się dziwicie? Na informatykę garną się ludzie, którzy po instalacji windowsa po raz 145 uważają się za informatyków, bo się nakombinowali.
Dzisiejsze studia zdaje się też da się przejść bez większego wysiłku - internet, copy paste - i praca oddana.
Na egzaminach szum taki, że nic nie słychać - ściągają prawie wszyscy.
Jeśli wymaga jakiegoś wysiłku czy pisania kodu - na 4p dwa razy do roku jest zalew tematów: jutro mam zaliczenie - napiszcie mi to. Ew. Część kolegów ma w opisie: piszę prace na zaliczenie...
Więc czego mają tracić czas na naukę?

0

@Demonical Monk:
Co do wskaźników to może wynika to też stąd, że nawet ludzie niby zainteresowani programowaniem niechętnie słuchają wykładów o maszynie Touringa (po cholerę mi to, skoro to tylko hipotetyczne?), a potem tych o architekturze komputerów, idei działania pamięci (architektura von Neumanna) itd. A jak to umieją, to tylko na egzamin w trybie ZZZ.

Ludziom nie chce się potem pomyśleć i powiązać jednego z drugim. Gdy człowiek wie mniej więcej, na naprawdę podstawowym poziomie jak działa komputer, co to jest pamięć i jej adres (to są naprawdę proste rzeczy jak na studia!), to potem sam może wydedukować co otrzyma gdy napisze &wskaźnik. Albo co to jest **wskwsk.

@madmike:
Czego mają tracić czas na naukę? Może tego, by mieć potem pracę we w miarę dobrej firmie. W naszej branży umiejętności się akurat liczą. O wiele bardziej niż studia (choć studia pomagają zdobyć umiejętności; w dużej części pośrednio, a nie na samych zajęciach). Jak taki pseudo-programista-obibok skończy studia, to jaką robotę dostanie? Myślisz, że trafi do fajnej firmy?

Może trafi tam dzięki znajomościom, czy coś?

Ha, widzisz! Takie przypadki to u nas rzadkość. Bo jeśli jakaś firma przyjmuje ludzi "po znajomości", a nie patrzy na umiejętności, to ta firma jest do bani. I wcale nie chciałbym tam pracować. Bo kod w tej firmie pisany przez noskilli musiałby być jeszcze O WIELE bardziej gówniany niż kod pisany przez ludzi, którzy naprawdę coś potrafią i którym naprawdę zależy. Ta wizja wystarczy, by mnie przerazić i odstraszyć. I wcale nie żałowałbym, gdybym nie dostał się do firmy, do której nabór nie jest oparty głównie na umiejętnościach, podejściu itd.

Jeśli nie masz tych cech, bo w czasie studiów pokpiłeś sprawę, to leżysz i kwiczysz. Masz małe szanse na dobrą pracę.

[żeby nie było: mówię "masz", ale to tylko taka forma; piszę ogólnie, nie z myślą o Tobie -- nie jestem aż tak głupi, by nie zauważyć w Twojej wypowiedzi pewnego sarkazmu :P]

0

A ilu na te 1000 osób jest pasjonatów? Aspołeczne nerdy siedzące cały dzień przy kompie i zajmujące się wszystkim co z kompami związane pomińmy.
Dalej, ile osób zaczyna programować dopiero na studiach, bo powiedzmy najlepiej w tym sobie radzą ? Nie żebym coś złego o nich miał powiedzieć - wręcz przeciwnie jeżeli starają się, a nie są kolejnymi "karierowiczami".

Wracając do tematu : mając te 35-40 lat i doświadczenie nie wiem czy nie lepiej siedzieć na pozycji jakiegoś analityka, ileż można przed kodem lat wytrzymać hehe ; )

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0