Wasze początki

0

Kazdy teraz pisze na forum jak zaczac to jak zaczac uczyc sie tamtego....a jak wy -najlepisi na forum @Shalom @somekind @spartanPAGE @furious programming @Koziołek @ wibowit @Krolik zaczynaliscie nauke programowania gdy dostep do materialow nie byl tak powszechny lub nie mieliscie internetu?

3

dostep do materialow nie byl tak powszechny lub nie mieliscie internetu?

Zdefiniuj powszechny. W dobie przed Internetem ludzie chodzili do takich miejsc bibliotekami zwanych i tam były książki, takie papierowe, a w książkach wiedza.

2

Gdy zaczynałem to miałem Internet wdzwaniany, 60h na miesiąc do podziału na połowę z siostrą :P Transfer rzędu kilku kilobajtów na sekundę. Na forach się nie pisało. Ściągało się archiwa z kompilatorami, przykładami, tutorialami, helpami, e-zinami etc

Brak kroplówki ze stałym Internetem powodował, że człowiek zajmował się rozwijającymi rzeczami. Zamiast tracić czas na czytanie masy artykułów i oglądanie fotek, czas spędzałem na rozkminianiu na własną rękę jak coś działa lub jak coś powinno działać.

11

Skoro już mnie zawołano, to pasuje coś naskrobać...

Moje początki były tragiczne, dlatego że praktycznie jedyny dostęp do internetu miałem albo w szkole (technikum), albo w kafejce internetowej; Dopiero później sprawiłem sobie pierwszego laptopa za grosze - był to Dell Inspiron 5000e, a z racji roku bodajże 2005-2006, była to przestarzała maszyna; Ale na taką było stać, więc taka mi w zupełności wystarczała do klepania kodu;

Dzięki temu, że w końcu miałem swój komputer (w pokoju rodziców był stacjonarny składak, który ciągle rozbudowywałem i naprawiałem), jednak dostępu do sieci nadal nie było; Co prawda tamten stacjonarny komputer posiadał łącze modemowe 1Mbps, jednak działało to poprzez port USB, dlatego że Netia takie urządzenie dawała w zestawie; No i dalej lipa, bo tak dostarczonego łącza nie dało się normalnie podzielić (nie było routera, a nawet switcha); Dlatego też na noc, jak stacjonarny pecet był wyłączony, przenosiłem laptopa do kuchni i przełączałem przewód USB do swojego laptopa;

Takie cyrki mogłem urządzać raczej sporadycznie, dlatego że nocki trzeba było normalnie przesypiać, aby rano na np. 7:00 być w stanie dojść do szkoły; Czyli nadal nie miałem stałego dostępu do materiałów w sieci, więc nie było łatwo;

Jedyne do czego miałem stały dostęp to system pomocy Delphi7 i podstawy Pascala z zajęć programowania, więc bardzo mało; Angielskiego nie umiałem zbyt dobrze, więc czytanie pomocy środowiska to była męka; Znałem dużo słówek, ale i tak trzeba było domyślać się i próbować, żeby dobrze zrozumieć o co chodzi; Trzeba było kombinować na różne sposoby, bo wyuczony szkolny Pascal dawał wiedzę sprzed 30 lat, kiedy nie było "normalnej" obiektowości; Na czuja pisałem, kompilowałem, czytałem błędy i próbowałem od nowa - ciężko było łyknąć obiektowość po raz pierwszy w życiu, tym bardziej bez znajomości angielskiego i bez zrozumiałych materiałów edukacyjnych;

We wakacje bodajże 2007 roku byłem z kumplem w księgarni, bo potrzebował pokupować książki dla siebie do szkoły i kupiłem swoją pierwszą książkę z programowania; Były to ćwiczenia z Delphi, więc trochę wiedzy wpadło; Jakieś kilka miesięcy później zakupiłem książkę Adama, pt. Delphi 7 - Kompendium Programisty i wtedy mogłem się już porządnie nauczyć podstaw programowania strukturalnego i obiektowego;

Jednak nadal nie miałem stałego połączenia z siecią, więc te dwie książki i pomoc środowiska musiała wystarczyć; Jakieś dwa lata później w końcu stać mnie było na pierwszy router i rozdzielić modemowe łącze na dwa komputery (dla mnie przez WiFi); Od tego czasu częściej gościłem na 4programmers i mogłem już konkretniej zająć się programowaniem, bo w końcu mogłem korzystać z Google kiedy i jak chciałem;

Na jesień 2011 roku postanowiłem zająć się programowaniem konkretniej; Porzuciłem swoje stare konto i zarejestrowałem nowe - @furious programming; Zacząłem poważnie podchodzić do tego tematu, aby nauczyć się tworzyć dobry kod i wygodny interfejs; Podszkoliłem angielski, aby sprawnie czytać angielskie materiały w sieci i w końcu rozumieć to, co zawarte jest w pomocy środowiska;

I tak pisałem, pisałem, rzucałem jobami, ale pisałem dalej - nie zniechęcałem się; Zostawiłem w spokoju Delphi7 i przerzuciłem się na Lazarusa - w końcu miałem dostęp do kodu biblioteki standardowej i komponentów (LCL); Zakupiłem lepszy laptop, dokupiłem monitor i inne potrzebne urządzenia, zrobiłem tablicę na pisak suchościeralny - nareszcie mogłem pracować jak człowiek;


Nie uważam się jednak za guru, wręcz przeciwnie - bardzo dużo jeszcze mogę się nauczyć; Większość wiedzy nabyłem z tego serwisu i z Google, dlatego też chętnie dzielę się nią tutaj; Uczyć się będę jeszcze dziesięciolecia, bo tak już jest z programowaniem, że ciągle nowe rzeczy pojawiają się :]

2

Poczułem się jak dziadek, bo jak zaczynałem, to dostęp zarówno do książek, jak i do sprzętu był ograniczony. Sprzęt też niczego sobie - jakieś Elwro Junior 800, czy inne C=64... Internet to było jako fantastyka naukowa....

1

Poczułem się jak dziadek, bo jak zaczynałem, to dostęp zarówno do książek, jak i do sprzętu był ograniczony.

Pierwsze zajęcia z programowania (choć kierunek nieinformatyczny) klon PC z Tajwanu, bursztynowy monitor i dwie stacje FDD 5''. W jednej system operacyjny MSDOSu w drugiej TurboPascal. Drukarka mozaikowa produkcji NRD. I od pierwszej godziny zajęć wiedziałem, że moje życie zawodowe związane będzie z informatyką.

dodanie znacznika <quote> - @furious programming

0

//Najlepsza "Przytupufa" była w 2012 roku.... o 11 rano
wypaliłam trochę zioła ze Steplem i Juchasem..... potem
przyjarałam ze Stemplem w samochodzie u Kangura.
(Kangur jako kierowca też pozwolił sobie na "bucha"
czekając na zielone światło na skrzyżowaniu....
"wiecie jak nazywa się najmocniejsze ziolo?... Red Rum (nie kumacie? - czytane od tyłu MURDER...)"

Potem była lekcja Polskiego (przerabialiśmy "Zniewolony Umysł")
Potem była wódka, potem była Matura, potem był rok podczas którego nic się nie wydarzyło a teraz jest teraz i ja jestem ulana na 2 tabletkach Mitsubishi ... w rozpalonej Warszawie.// dx

2

Jak zaczynałem to miałem ZX Spectrum i uwaga... monitor, a nie podłączenie do tv. Co do dostępu do informacji to też wyglądało to inaczej. Były książki, był Bajtek, były Zeszyty Informatyczne prof. Kutnera, które później na studiach przepisywaliśmy dzielnie z Pascala na Javę (w ramach zajęć z symulacji komputerowych prowadzonych przez... prof. Kutnera). Jakość tego była różna, ale mam wrażenie, że w porównaniu do dzisiejszych materiałów średnio rzecz biorąc lepsza (może kwestia selekcji).

6

Komputer (PC, 80386) był w domu od kiedy miałem 5 lat (nigdy za to nie miałem żadnego Atari czy C64). Także od tego czasu, stopniowo, coraz bardziej się nim interesowałem. Oczywiście nie programowałem jako 5 latek. Zdarzało mi się coś napsuć w Norton Commanderze, ale głównie grałem (Red Alert na milionie dyskietek!), bawiłem się programami do rysowania (Dr. HALO III, Splash!) i oglądałem bazę wirusów Mks_Vira. Potem dorobiłem się nawet napędu CD i karty dźwiękowej, to była jazda. (Fun fact: mieliśmy w domu taśmy z Odry, które na sylwestra rozwieszaliśmy jak serpentyny)

Dużo później zainteresowała mnie książka "MS-DOS 5" (oryginał z pierwszego komputera, po angielsku), z której niewiele rozumiałem, ale odkryłem tam Batcha! Wtedy już miałem Windowsa 98 i byłem jakoś pod koniec podstawówki (w okolicach 2000 roku). I od tego się zaczęło - pisałem jakieś koślawe rzeczy w Batchu udające instalatory (nie pamiętam tylko co nimi "instalowałem", zdaje się inne Batche przerobione na COM jakimś szemranym programem), zacząłem grzebać w Windowsie i tak dalej. Jakoś wtedy też pojawił się modem, co znacząco ułatwiało mi poszukiwanie informacji (oraz stawanie się dzieckiem Internetu ;-).

Batch przestał jednak wystarczać i jakimś sposobem (zdaje się, że przez kolegę z klasy) usłyszałem o Pascalu. Zaopatrzyłem się w TP 7.0 i książkę "Turbo Pascal i Delphi dla dzieci od 8 do 88 lat", i tak zacząłem przygodę z programowaniem. Obok Pascala i Delphi zacząłem potem czytać o wesołej gromadce PHP/MySQL/HTML/CSS. C czy C++ wtedy wydawał mi się super dziwny i niezrozumiały. W tamtym czasie odkryłem całkiem spore forum o Delphi (nie pamiętam jak się nazywało :-(), 4programmers (2003) i IRCa. Wciąż można tu gdzieś znaleźć jakieś moje kompromitujące posty o Delphi. :-P Wydrukowałem też jakimś sposobem kursy Delphi Adama B. (Gdzieś tu były dostępne kiedyś)

W LO zainstalowałem sobie Gentoo Linux (2005), trochę olałem Pascala i najwięcej pisałem w PHP. Na szczęście Gentoo szybko wymusiło na mnie poznanie C. Oczywiście zaraz przeszedłem na C++ bo wydawał mi się jakiś fajniejszy (to chyba przez te plusy). Na początek przeczytałem "Symfonię C++", ale potem uczyłem się głównie z tego, co znalazłem w Internecie. No i tak już to zostało do dziś.

Podsumowując z czego się uczyłem: Psucie, psucie i psucie. Trochę książek. Głównie Internet.

0

Ja zaczynałem z C-64. Na początku tylko gry - a byłem już w liceum (ale jestem już wiekowy.. hehe). O 80286 mogę powiedzieć że nawet nie wiedziałem że coś takiego istnieje... Po kilku tygodniach napisałem swój pierwszy program - rozwiązywanie równania kwadratowego..... Jaki byłem dumny. Programowania uczyłem się wtedy z książki dołączonej do C-64. Na studiach kupiłem sobie 386 - to był przeskok.. O internecie w domu jeszcze nie było mowy - na uczelni już był. Teraz to wydaje się nieprawdopodobne. No i to przepisywanie kodów z Bajtka....
Pozdrawiam

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0